Baby SPA
3 listopad 2012
Każdy rodzic pragnie, aby jego dziecko było szczęśliwe i miało zapewnione wszystko co najlepsze w życiu. W tym wypadku często pojawia się określenie „bezstresowe wychowanie”. Łączone jest z akceptacją wszystkich zachowań swojej pociechy i unikaniem karcenia. Jednak czy uległość i pasywność rodzica można tak naprawdę nazwać wychowaniem?
Teoria bezstresowego wychowania pojawiła się już w latach 50. Za propagatora tej koncepcji uznaje się Benjamina Spock’a, który zaproponował wychowanie uznające podmiotowość dziecka. Zachowania składające się na tą praktykę obejmowały takie systemy jak edukacja humanistyczna, wychowanie bez granic, progresywizm wychowawczy, czy antypedagogika.

W Polsce bezstresowe wychowanie cieszyło się największa popularnością w latach 90. Był to element swoistej mody, ale przede wszystkim wyraz sprzeciwu dla autorytarnego wychowania socjalistycznego. Rodzice pragnęli wychować swoje pociechy na silne i niezależne jednostki, znające swoją wartość i możliwości. Chcieli aby ich dzieci dorównały ich amerykańskim rówieśnikom. Jednak bezstresowo wychowani członkowie społeczeństwa okazali się nieporadnymi życiowo egoistami, którzy nie zniosą słowa sprzeciwu. Dlaczego więc tak obiecująca idea okazała się być tak kiepska w praktyce?
 

fot. brainblogger.com

Bezstresowe wychowanie jest w wielu przypadkach definiowanie i wartościowane w zależności od sytuacji. Jednak ciężko jest nazwać brak dyscypliny, a także jakichkolwiek granic prawdziwym wychowaniem. Brak tu zatem miejsca na szacunek dla rodzica. Bo jak można mówić o szacunku kiedy dziecko jest w stanie sprzeciwić się rodzicowi w każdej sytuacji? Można to porównać do sytuacji kiedy to role się odwracają i tym razem to dziecko kontroluje rodzica, a nie odwrotnie. Sytuacja byłaby zupełnie inna gdyby bezstresowe wychowanie było odczytywane jako szacunek do dziecka jako człowieka, którego się słucha i tłumaczy częściej niż rozkazuje i wymaga. A także, kiedy pozostawia się mu wybór wtedy kiedy jest to rozsądne i odpowiednie, a nie zawsze, niezależnie od tego czy jest to dla dziecka dobre, czy złe.

Tak samo można to odnieść do karcenia, które rodzice często kojarzą tylko i wyłącznie z karami cielesnymi, bądź krzykiem. Wiele osób nie zna innych metod i dlatego w bezstresowym wychowaniu zupełnie tego unika, ulegając swojemu dziecku. Nic bardziej błędnego- można karcić dziecko w sposób nieupokarzający, ponieważ w procesie wychowania nie da się uniknąć stresu. Jest on potrzebny, ponieważ stres jest nieodłącznym elementem życia i jest swoistym wprowadzeniem w dorosłe życie. Dzieci muszą mieć nakreślone granice, ponieważ w przeciwnym wypadku nie zrozumieją, że mogą się cieszyć wolnością, jedynie gdy szanują wolność drugiego człowieka. Dzieci, które potrafią przestrzegać narzuconych granic i norm lepiej sobie radzą w życiu. Nie są egocentryczne i samolubne.

Wychowanie bezstresowe samo w sobie okazuje się być dosyć kontrowersyjną metodą. Zarówno nadmierna surowość, jak i nadmierna wolność nie mogą wyjść dziecku na dobre. Warto zatem zachować równowagę w wychowaniu i pamiętać, że można być jednocześnie rodzicem troskliwym i nakreślającym dziecku wyraźne granice.

Paulina Lipska
Ilość wyświetleń: 3340

Powiązane artykuły


Google+ Obserwuj w Google+